''Było ciemno i szaro. Za oknem szalała wielka burza. Wiedziałam, że nie powinnam tego robić, a jednak wyszłam z domu do samego środka wichury. Burzowe chmury rozstąpiły się i pokazały rąbek nieba, a potem natychmiast go zakryły. Byłam już przemoczona do ostatniej nitki. Szłam przed siebie. Na swojej drodze napotykałam równie ponure postaci. Aż w końcu na samym środku ulicy, daleko przede mną pojawił się jasny punkt. Nie wiem co to było, ale chciałam się wydostać z tej okropnej szarości. Przyspieszyłam kroku. Gdy byłam już dostatecznie blisko mogłam ujrzeć wysportowaną, męską sylwetkę, rozczochrane blond włosy i charakterystyczne tatuaże. Podeszłam jeszcze bliżej by upewnić się, czy to była ta sama osoba, o której myślę. Stanęłam przed blondynem. Nie myliłam się. Wszędzie poznam ten piercing i łagodne rysy twarzy. Tak, to był on, to właśnie był Niall. Ja byłam cała mokra, a on dosłownie, całkowicie suchy. Podeszłam do niego. Gdy dostatecznie się zbliżyłam przestałam ociekać deszczem. Burzowe chmury ustąpiły mocno świecącemu słońcu. Czułam, że blondyn miał jakąś moc, dzięki której to się stało. Byłam od niego niższa o pół głowy, więc jeśli chciałam spojrzeć w jego niesamowicie niebieskie tęczówki musiałam lekko unieść głowę. Ich kolor hipnotyzował od samego patrzenia. Obezwładniał, sprawiał, że kolana się pode mną ugięły i zaczęły dygotać. Ujął moją głowę, w swoje duże dłonie. Ja swoją ręką dotknęłam jego. Zaczął zbliżać do siebie nasze twarze. Oboje lekko przechyliliśmy głowy w bok i rozchyliliśmy usta. Już mieliśmy się pocałować...'' Ktoś niemiłosiernie próbował się do mnie dobijać. Telefon wibrował i wydawał z siebie wkurzającą melodyjkę. Odebrałam i przyłożyłam go do ucha.
- Słucham?- powiedziałam zaspanym i lekko zachrypniętym głosem.
- Obudziłem cię księżniczko?- zapytał głos po drugiej stronie. Dzięki ''księżniczko'' od razu wiedziałam kto to.
- Ty mnie nie obudziłeś. Ty mnie wyrwałeś z bardzo dziwnego snu. Ale nie powiem ci o czym był, bo będziesz się śmiać.- mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Co byś chciała na śniadanie?- zapytał główny bohater mojej sennej wyobraźni.
- A co jest?- przewróciłam się z pozycji leżącej na brzuchu, na plecy i przeciągnęłam się.
- Tosty francuskie, jajecznicę, kanapki z dodatkami typu szynka, sałata itd., no i ewentualnie shake owocowy.- powiedział.
- Niech będą te kanapki i woda do picia. Czuję się jak w restauracji.- uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Zaraz u ciebie będę.- powiedział i się rozłączył.
Jeszcze raz się przeciągnęłam i zamknęłam oczy rozmyślając, o moim dziwnym śnie. Próbowałam sobie przypomnieć jego wszystkie szczegóły, ale z każdą sekundą coraz więcej zapominałam. Odwróciłam się tyłem do drzwi. Usłyszałam ich szczęk, ale udawałam, że śpię. Znów poczułam te genialne, zmysłowe perfumy. Wtuliłam się bardziej w kołdrę i moje loki spływały mi na twarz. Miałam straszną ochotę, by się do niego przytulić i zaciągnąć tym ekskluzywnym zapachem.
- Już zasnęłaś? Szybka jesteś. I do tego niezła z ciebie aktoreczka. Wiem, że nie śpisz.- zaśmiał się.
- Dobra, wygrałeś. Próbuję sobie przypomnieć szczegóły z mojego dziwnego snu.- przymknęłam oczy i się do niego uśmiechnęłam.
- Wyglądasz jak aniołek na chmurce.- powiedział, a ja się zarumieniłam jak zwykle z resztą.
- Dzięki.- odparłam.
- A powiesz mi o czym był twój sen?- zapytał.
- Mówiłam przez telefon, że ci nie powiem.- mruknęłam.
- Proszę. Obiecuje nie będę się śmiał.- zrobił słodkie oczka, którym nie można było się oprzeć.
- Dobra... Ale pominę końcówkę.- powiedziałam.
- To będę zgadywać.- wzruszył ramionami.
- I tak nie zgadniesz, więc po co się męczyć?- zapytałam.
- Całowałaś się z kimś z naszej piątki.- odparł a ja na niego spojrzałam z miną ''wtf?!''
- Skąd ty to... Jak? Czytasz w myślach?- zadałam pytanie.
- Nie. Domyśliłem się. Często moje koleżanki zwierzały mi się ze swoich snów i właśnie było o pocałunku z osobą, z którą spędziły ostatnio najwięcej czasu.- odpowiedział, jak gdyby nigdy nic.
- Spoko.- mruknęłam.
- A mogę wiedzieć kto to?- zapytał.
- Ma rodzeństwo. Jest szatynem. Jest miły. Z waszej piątki lubię go najbardziej. Jest ode mnie wyższy o pół głowy. Ma śliczne oczy i uśmiech.- uśmiechnęłam się do niego.
- Czyli zgaduj zgadula tak?- zapytał.- Zayn?
- Nie.
- Harry?
- Nie.
- Louis?
- Nie.
- Liam?
- Nie.
- Ja?!- zdziwiony wskazał na siebie.
- Brawa dla pana Horana!!! To była prawidłowa odpowiedź!!! W nagrodę dostaje pan worek ziemniaków!!!- zaśmiałam się.
- I jak podobał ci się ''nasz'' pocałunek?- zapytał figlarnie poruszając brwiami.
- Nawet do niego nie doszło, bo zacząłeś do mnie dzwonić i się obudziłam.- spojrzałam na niego z mniej więcej taką miną ''-.-''.
- Oj to przepraszam, następnym razem to ty zadzwoń jak się obudzisz.- puścił do mnie oczko.
- No ja mam na dzieję.- zaczęliśmy się śmiać.
Zjadłam do końca moje śniadanie. Powoli odstawiłam talerzyki na szafkę nocną, a potem w tępie natychmiastowym okryłam się cała kołdrą. Zastanawiałam się jaka będzie reakcja chłopaka...
- Co ty robisz?- zapytał.
- Chcę iść dalej spać, a co?- odpowiedziałam pytaniem.
- Nie nic... A masz łaskotki?- się chłopaczek zdziwi.
- Nie mam.- wyjęłam głowę spod kołdry i wytknęłam mu język i z powrotem ją schowałam.
- Czego się boisz?- spytał.
- Eeee... Musiałabym się bardziej nad tym pytaniem zastanowić, bo nic mi nie przychodzi do głowy...- odparłam.
Ja w końcu wyszłam spod ciepłej pościeli za namową Niall'a. Rozmawialiśmy jeszcze długo, potem musiał gdzieś wyjść, a ja zajęłam się czytaniem książki w internecie.
***
- Słuchajcie mnie teraz ludzie. Jesteśmy najlepszym wydziałem śledczym. Tak czy nie?- zapytałam.
- Tak!- odkrzyknęli wszyscy.
- A więc musimy znaleźć księżniczkę Nathalie. Tak czy nie?
- Tak!
- A czy mamy jakieś ślady? Tak czy nie?
- Nie...- niektórzy odpowiedzieli niemrawo.
- No właśnie! Więc wziąć się do roboty! Jestem jedyną osobą, która ma tu jakiś wpływ, więc jeśli jej nie znajdziemy pierwsi, to obniżę wam z pensji.- warknęłam.
- Ale ty masz tylko 17 lat.- mruknął ktoś z tyłu.
- Przepraszam, ale czy ty masz jakiś problem?! Mam 17 lat, a dowodzę lepiej niż 40-latek, więc łaskawie zamknij pysk, bo nie będzie z tobą dobrze...- odpowiedziałam.
- To co mamy robić poruczniku Erin?- zapytał mój zastępca.
- Musimy znaleźć trop... Jeśli FBI będzie szybsze, to po nas, a chcemy tej nagrody. Tak czy nie?- spytałam.
- TAK!!!- wszyscy odkrzyknęli.
Wyjaśniłam zebranym plan działania i pokazałam miejsce poszukiwań. Gdy wszystko zostało ustalone weszłam do mojego gabinetu. Otworzyłam szufladę i wyciągnęłam z niej M1911* i włożyłam go do kabury**. Wyszłam z pomieszczenia i wróciłam do pozostałych. Oznajmiłam im, że możemy ruszać. Dotarliśmy na miejsce. Były tam rękawiczki, maska jednego z bandytów, strzykawka, w której było jeszcze trochę serum usypiającego, niedopałki papierosów i...
- Nie no nie wierzę... Tak nieodpowiedzialnego porywacza, to ze świecą szukać... Co prawda zakodowany, ale dla mnie to pestka. Własność Harry Styles...- stałam kilkanaście metrów dalej, więc po cichu przeczytałam na głos napis na klapce telefonu. Schowałam go do torebki, a torebkę do plecaka tak, żeby nikt nie zauważył. Udawałam, że dalej szukam jakiegoś tropu i, że nic nie znalazłam. Postanowiliśmy wrócić tu jutro i na nowo zacząć poszukiwania. Nie miałam zamiaru komukolwiek mówić o tym, że znalazłam telefon porywacza, bo chciałam zgarnąć nagrodę tylko dla siebie. Wróciliśmy do siedziby, a ja od razu udałam się do mojego gabinetu. Wyjęłam torebkę z plecaka, a z niej telefon. Zakluczyłam drzwi i rozpoczęłam odblokowywanie komórki. Po kilku minutach miałam całkowity dostęp do wszystkich danych, które były w telefonie. Znalazłam w nim coś w rodzaju mapy prowadzącej do siedziby zbrodniarzy. Nie zwlekając postanowiłam ruszyć w tamto miejsce.
- Dokąd to poruczniku Erin?- zapytał mój starszy brat.
- Nie powinno cię to obchodzić.- odparłam i już miałam nacisnąć klamkę, gdy Nathan (tak właśnie nazywa się mój głupi brat) złapał mnie za rękę.
- Nie tym tonem siostrzyczko. Pytam gdzie idziesz, to liczę na odpowiedź.- powiedział stanowczo.
- Idę się przewietrzyć pacanie, a będę mówiła do ciebie takim tonem, jaki mi się podoba. Żegnam pana.- mruknęłam i wyszłam.
Żeby nie ryzykować tym, że Nathan wyśle po mnie na zwiady moich ludzi zaczęłam biec jak najszybciej potrafię w głąb lasu, a że nasza miejscówka była na jego obrzeżach, to było prościej. Gdy miałam już pewność, że nikt mnie nie śledzi zerknęłam na mapę. Była internetowa, więc dzięki GPS'owi szybciej tam dotrę. Zauważyłam też, że są na niej czerwone punkciki, a że było ich cztery, to od razu skojarzyłam z porywaczami. Wszystkie kumulowały się w jednym miejscu, całkiem niedaleko, bo zielona kropka oznaczała moje położenie. '' Co za debil... '' pomyślałam i ruszyłam w odpowiednim kierunku.
***
- Ej chłopaki widzieliście gdzieś mój telefon?- zapytałem.
- A co my? Satelita, że mamy wszystko widzieć. Przypomnij sobie, gdzie ostatnio go miałeś ze sobą i co z nim robiłeś.- odparł Louis.
- No więc miałem go przy porwaniu i od tamtego czasu nie mogę go znaleźć.- powiedziałem, a oni jak na komendę spojrzeli na mnie.
- Harry, czy ty go przypadkiem nie zgubiłeś podczas porwania?- zapytał Liam.
- O kurwa... Mamy przejebane jeśli FBI go znalazło.- odezwał się Zayn.
- Ej pamiętacie, że mamy taką mapę w telefonach? Na niej są te punkty, sprawdźcie, gdzie jest mój punkt.- prawie krzyknąłem, a oni wszyscy wyjęli telefony.
- Jest 5 kilometrów od nas, ale się nie zbliża. To znaczy, że albo leży gdzieś w tym lesie, albo ktoś go znalazł. Na szczęście najbliższa stacja FBI jest dopiero w Londynie, a my jesteśmy na jakimś pustkowiu, gdzie jest z 5 domów, nie więcej.- powiedział do tej pory milczący Niall.
- Jedno szczęście.- westchnąłem i oklapłem na fotel.
- Ja na twoim miejscu, to poszedłbym go szukać zanim ktoś go znajdzie.- oznajmił Liam.
- Dobry pomysł. Idzie ktoś ze mną?- zapytałem.- Las rąk po prostu. No weźcie, chodźmy w piątkę.- zaproponowałem.
- Nie da rady, ja idę dzisiaj do mojego krewnego, który ma nam dać trochę kasy.- powiedział Louis.
- Ja też odpadam, bo razem z Zayn'em idziemy patrolować okolicę.- mruknął Liam, a ja spojrzałem błagalnie na Niall'a.
- Ktoś musi zostać i pilnować porwanej prawda?- zapytał, a chłopaki przytaknęli.
- Dzięki... Dobra, trzymajcie kciuki.- powiedziałem i wyszedłem, a zaraz po mnie reszta i każdy ruszył w swoją stronę.
Szedłem przed ten ponury las z rękami w kieszeniach i głową spuszczoną w dół. Kopałem kamyki i małe gałązki. W pewnej chwili usłyszałem trzask, ale nie spod moich nóg. Szybko wyciągnąłem i naładowałem mój pistolet. Jak na razie celowałem w ziemię, bo póki co nie mam zamiaru niczego, ani nikogo zabijać. Znowu dźwięk połamanej gałęzi, tylko tym razem za mną. Szedłem tyłem celując w pustą przestrzeń między drzewami. Nagle dotknąłem czegoś plecami, ale nie sądzę, by to było drzewo. Natychmiast się odwróciłem i teraz celowałem w drobną dziewczynę, o kasztanowych włosach, na oko w moim wieku. Spuściłem broń, co ona też uczyniła.
- Kim jesteś?- pierwsze pytanie padło z jej ust.
- Odpowiem, jeśli ty powiesz pierwsza.- odparłem.
- A ja nie powiem, dopóki ty nie powiesz.- powiedziała.
- To nie.- wyminąłem ją.
- Czekaj!- krzyknęła.
- Co znowu?- spytałem.
- Co robisz w tym lesie?- zadała pytanie.
- Na co ci ta wiadomość?- zapytałem.
- Z ciekawości.- odparła.
- Szukam telefonu.- oznajmiłem.
- O kurwa... Jak wygląda twój telefon?- spytała.
- Czarny, dotykowy, z napisem na klapce.- wyjaśniłem.
- Ja pierdole... Jakie ja mam dzisiaj szczęście.- powiedziała i wytrąciła mi pistolet z rąk, po czym szybko go podniosła.- Za to ty wręcz przeciwnie. Rączki do góry... Harry.- wycelowała we mnie obiema lufami i zaczęła gdzieś prowadzić.
Widać, że nie była zbyt doświadczona, bo cały czas rozglądała się dookoła. Postanowiłem wykorzystać moment jej nieuwagi i nasze role się zamieniły. Teraz to ona szła w przeciwną stronę z uniesionymi rękami. Zawiązałem jej oczy kawałkiem jakiejś szmatki. Wyciągnąłem z jej kieszeni telefon. Po chwili byliśmy już na miejscu. Zaprowadziłem ją do pokoju obok tego, w którym była księżniczka. Od środka był urządzony identycznie, tylko odwrócony. Otworzyłem małą, metalową zasuwkę w ścianie. Po czym wyszedłem. Bez żadnego uprzedzenia wparowałem do pokoju dziewczyny, z rodziny królewskiej.
- Co ty robisz idioto! Nie wiesz, że się puka?!- krzyknęła i zasłoniła się koszulką. Podnieciła mnie tym widokiem, ale niestety nie po to tu przyszedłem.
Bez żadnych wyjaśnień w jej pokoju również odsunąłem zasuwę i wyszedłem.
***
Co to miało w ogóle być?! Jak tak można wchodzić bez pukania?! Poza tym on tu nie miał już w ogóle wchodzić! Ubrałam na siebie koszulkę. I poszłam sprawdzić, o co chodzi z tą zasuwą. Powoli podeszłam i zajrzałam przez okienko w ścianie. Po drugiej stronie zauważyłam siedzącą na łóżku długowłosą szatynkę. Delikatnie zastukałam w ścianę, a ona na ten dźwięk się odwróciła. Podeszła do zakratowanego otworu i uważnie mi się przyglądała, po czym jej twarz wyrażała tylko wielkie zaskoczenie i w pewnym sensie lekką satysfakcję.
- Czy ty jesteś Nathalie Windsor?- zapytała.
- Tak to ja.- odparłam.
- Przepraszam za tą bezpośredniość wasza wysokość.- ukłoniła się.
- Przestań, mam już tego dosyć.- zdziwiła się.- Dzięki temu miejscu mogę poczuć się jak zwykła nastolatka, więc nie zwracaj się do mnie ''wasza wysokość'', ''księżniczko'' czy coś w tym stylu.- wyjaśniłam.
Gadałyśmy tak z 5 godzin. Erin to naprawdę fajna osoba. Dowiedziałam się o niej bardzo dużo ciekawych rzeczy. Usłyszałam pukanie do drzwi, z resztą u niej też dało się słyszeć stukanie. Mniej więcej w tym samym czasie zasunęłyśmy zasuwę. Zanim do końca to zrobiłyśmy zobaczyłam, że do niej przyszedł Harry. Zatrzasnęłam do końca otwór.
- Proszę.- odparłam cicho, siadając na łóżko, gdy do pokoju wszedł Niall z tacką jedzenia.
- Cześć.- uśmiechnął się niemrawo.
- Co jest?- zapytałam.
- Ale jak to?- zdziwił się.
- Co z twoim uśmiechem od ucha do ucha?- zmartwiłam się.
- Nie, to nic takiego, po prostu..., a z resztą nie ważne.- złapał się za kark.
- Niall, mi możesz powiedzieć. Przecież nikomu tego nie powiem, poza tym nawet nie mam komu.- odparłam.
- No więc dzisiaj przeglądając swoje rzeczy znalazłem pewne zdjęcie. Odkąd tamtego dnia pożegnałem się z tamtą dziewczynką, próbowałem ją odnaleźć. Około roku temu zaprzestałem poszukiwań, bo zdałem sobie sprawę, że to bezsensowne i głupie, bo i tak jej nigdy nie znajdę. A tak właściwie to szansa na znalezienie jej to jest jeden do miliona, więc odpuściłem. A dzisiejszego dnia, gdy znalazłem to zdjęcie, pomyślałem sobie ''Niall co ty? Nadal chcesz szukać tej dziewczynki? Teraz są jeszcze mniejsze szanse, że ją znajdziesz... Nawet nie wiesz jak ona wygląda''. Znowu porzuciłem chęć do jej poszukiwania. Tak nagle straciłem chęć do wszystkiego: do rozmowy, do jedzenia, do picia, do wygłupów, do towarzystwa, do słuchania muzyki, po prostu do wszystkiego. Dzięki, że nalegałaś, abym ci powiedział, teraz czuje się o wiele lepiej.- opowiedział i promieniście się uśmiechnął, co ja odwzajemniłam.
- A powiedz mi, jak wygląda ta dziewczynka?- zapytałam, a on chwilę szukał czegoś po kieszeniach, aż wreszcie wyciągnął stare zdjęcie i podał mi.
- To ja, a to ona.- powiedział i wskazał po kolei na obie postaci.
- Awww... Słodko.- uśmiechnęłam się, ale po chwili spochmurniałam.
- Co się dzieje?- zapytał Niall.
- Emmm... Zaczekaj chwilę...- podbiegłam do stolika, na którym leżała moja torebka, jeszcze z balowego wieczoru. Zaczęłam w niej grzebać. Oprócz telefonu i zawartości portfela nic stamtąd nie zniknęło. Wreszcie znalazłam na samym dnie kieszonki, to co chciałam.
- Co tam masz?- spytał Blondyn.
- A więc tak... Masz.- oddałam mu jego zdjęcie i podałam to, które wyciągnęłam z torebki.
- To znaczy, że... To ty?!- spoglądał co chwila na mnie i na zdjęcie.
- Chyba tak...- odparłam.
- A ja... Ja myślałem, że nigdy nie znajdę dziewczynki z obrazka, a tym czasem to wysokiej rangi osoba...- powiedział.
- Odkąd pierwszy raz zobaczyłam cię podczas porwania w samochodzie, nie wiedziałam skąd cię kojarzę. Dużo się nie zmieniłeś. Może trochę dojrzałeś, urosłeś i nabrałeś tej... męskości.- mówiąc to pokazałam na niego.
- Za to ty bardzo. Urosłaś, włosy ci pojaśniały, nabrałaś kształtów i wyładniałaś.- powiedział i się uśmiechnął, a ja się zarumieniłam.
- Dobra, ale do rzeczy. Jesteś głodny? Bo jeśli tak, to zjedz ze mną.- odwzajemniłam jego uśmiech.
- Wiesz chyba jednak podziękuję.- odparł.
- Proooooszęęęę.- złożyłam ręce jak do modlitwy i zrobiłam oczka kota ze shrek'a.
- No dobra.- zgodził się i usiadł obok mnie tak, że stykaliśmy się ramionami, a mnie przeszedł dreszcz.- Zimno ci?- spytał.
- Nie, nie, jest dobrze.- uśmiechnęłam się i zaczęłam pić wodę, a Niall mi się przyglądał.
- Na pewno?- zapytał.
- Jasne! Po co miałabym zmyślać?- spojrzałam na niego, potem zerknęłam na jego usta, ale szybko się odwróciłam i wzięłam gryza mojej kanapki z szynką, serem, pomidorem i sałatą.
- Wydajesz mi się spięta...- powiedział i zrobił minę typu ''-.-''
- Nie no coś ty. Wszystko jest OK.- zapewniłam go.
- Dobra, wierzę ci.- odparł i również wgryzł się w swoją kanapkę.
Po zjedzonym posiłku nie chciałam zostawać sama i zaproponowałam chłopakowi wspólne oglądanie filmu. Niestety jego warunkiem było, że on wybiera kategorię, a na moje nieszczęście wybrał horror. Ciarki mnie przeszły na samą myśl. Ułożyliśmy się na łóżku. Niall odpalił laptopa i włączył seans. Pierwsze chwile nie były złe... Ale to co działo się potem, to była katorga. Nie wiem dlaczego zgodziłam się na taki film. Trzęsłam się ze strachu jak galaretka, a akcja była coraz straszniejsza. Blondyn zauważył, że się trzęsę, bo objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie, a ja natychmiast się w niego wtuliłam. Zerkałam na poszczególne sceny filmu, a jak tylko robiło się straszniej chowałam głowę w koszulkę chłopaka. W tej pozycji oboje zasnęliśmy. Niestety śniły mi się same koszmary...
_________________________________________________________________________________
* M1911- M1911 to (zazwyczaj) broń krótka zasilana nabojem pistoletowym lub rewolwerowym, która sama przeładowuje się po każdym strzale.
** kabura- to pokrowiec na broń. Policjanci mają ją najczęściej ze skóry, przypiętą przy pasku.
- Słucham?- powiedziałam zaspanym i lekko zachrypniętym głosem.
- Obudziłem cię księżniczko?- zapytał głos po drugiej stronie. Dzięki ''księżniczko'' od razu wiedziałam kto to.
- Ty mnie nie obudziłeś. Ty mnie wyrwałeś z bardzo dziwnego snu. Ale nie powiem ci o czym był, bo będziesz się śmiać.- mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Co byś chciała na śniadanie?- zapytał główny bohater mojej sennej wyobraźni.
- A co jest?- przewróciłam się z pozycji leżącej na brzuchu, na plecy i przeciągnęłam się.
- Tosty francuskie, jajecznicę, kanapki z dodatkami typu szynka, sałata itd., no i ewentualnie shake owocowy.- powiedział.
- Niech będą te kanapki i woda do picia. Czuję się jak w restauracji.- uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Zaraz u ciebie będę.- powiedział i się rozłączył.
Jeszcze raz się przeciągnęłam i zamknęłam oczy rozmyślając, o moim dziwnym śnie. Próbowałam sobie przypomnieć jego wszystkie szczegóły, ale z każdą sekundą coraz więcej zapominałam. Odwróciłam się tyłem do drzwi. Usłyszałam ich szczęk, ale udawałam, że śpię. Znów poczułam te genialne, zmysłowe perfumy. Wtuliłam się bardziej w kołdrę i moje loki spływały mi na twarz. Miałam straszną ochotę, by się do niego przytulić i zaciągnąć tym ekskluzywnym zapachem.
- Już zasnęłaś? Szybka jesteś. I do tego niezła z ciebie aktoreczka. Wiem, że nie śpisz.- zaśmiał się.
- Dobra, wygrałeś. Próbuję sobie przypomnieć szczegóły z mojego dziwnego snu.- przymknęłam oczy i się do niego uśmiechnęłam.
- Wyglądasz jak aniołek na chmurce.- powiedział, a ja się zarumieniłam jak zwykle z resztą.
- Dzięki.- odparłam.
- A powiesz mi o czym był twój sen?- zapytał.
- Mówiłam przez telefon, że ci nie powiem.- mruknęłam.
- Proszę. Obiecuje nie będę się śmiał.- zrobił słodkie oczka, którym nie można było się oprzeć.
- Dobra... Ale pominę końcówkę.- powiedziałam.
- To będę zgadywać.- wzruszył ramionami.
- I tak nie zgadniesz, więc po co się męczyć?- zapytałam.
- Całowałaś się z kimś z naszej piątki.- odparł a ja na niego spojrzałam z miną ''wtf?!''
- Skąd ty to... Jak? Czytasz w myślach?- zadałam pytanie.
- Nie. Domyśliłem się. Często moje koleżanki zwierzały mi się ze swoich snów i właśnie było o pocałunku z osobą, z którą spędziły ostatnio najwięcej czasu.- odpowiedział, jak gdyby nigdy nic.
- Spoko.- mruknęłam.
- A mogę wiedzieć kto to?- zapytał.
- Ma rodzeństwo. Jest szatynem. Jest miły. Z waszej piątki lubię go najbardziej. Jest ode mnie wyższy o pół głowy. Ma śliczne oczy i uśmiech.- uśmiechnęłam się do niego.
- Czyli zgaduj zgadula tak?- zapytał.- Zayn?
- Nie.
- Harry?
- Nie.
- Louis?
- Nie.
- Liam?
- Nie.
- Ja?!- zdziwiony wskazał na siebie.
- Brawa dla pana Horana!!! To była prawidłowa odpowiedź!!! W nagrodę dostaje pan worek ziemniaków!!!- zaśmiałam się.
- I jak podobał ci się ''nasz'' pocałunek?- zapytał figlarnie poruszając brwiami.
- Nawet do niego nie doszło, bo zacząłeś do mnie dzwonić i się obudziłam.- spojrzałam na niego z mniej więcej taką miną ''-.-''.
- Oj to przepraszam, następnym razem to ty zadzwoń jak się obudzisz.- puścił do mnie oczko.
- No ja mam na dzieję.- zaczęliśmy się śmiać.
Zjadłam do końca moje śniadanie. Powoli odstawiłam talerzyki na szafkę nocną, a potem w tępie natychmiastowym okryłam się cała kołdrą. Zastanawiałam się jaka będzie reakcja chłopaka...
- Co ty robisz?- zapytał.
- Chcę iść dalej spać, a co?- odpowiedziałam pytaniem.
- Nie nic... A masz łaskotki?- się chłopaczek zdziwi.
- Nie mam.- wyjęłam głowę spod kołdry i wytknęłam mu język i z powrotem ją schowałam.
- Czego się boisz?- spytał.
- Eeee... Musiałabym się bardziej nad tym pytaniem zastanowić, bo nic mi nie przychodzi do głowy...- odparłam.
Ja w końcu wyszłam spod ciepłej pościeli za namową Niall'a. Rozmawialiśmy jeszcze długo, potem musiał gdzieś wyjść, a ja zajęłam się czytaniem książki w internecie.
***
- Słuchajcie mnie teraz ludzie. Jesteśmy najlepszym wydziałem śledczym. Tak czy nie?- zapytałam.
- Tak!- odkrzyknęli wszyscy.
- A więc musimy znaleźć księżniczkę Nathalie. Tak czy nie?
- Tak!
- A czy mamy jakieś ślady? Tak czy nie?
- Nie...- niektórzy odpowiedzieli niemrawo.
- No właśnie! Więc wziąć się do roboty! Jestem jedyną osobą, która ma tu jakiś wpływ, więc jeśli jej nie znajdziemy pierwsi, to obniżę wam z pensji.- warknęłam.
- Ale ty masz tylko 17 lat.- mruknął ktoś z tyłu.
- Przepraszam, ale czy ty masz jakiś problem?! Mam 17 lat, a dowodzę lepiej niż 40-latek, więc łaskawie zamknij pysk, bo nie będzie z tobą dobrze...- odpowiedziałam.
- To co mamy robić poruczniku Erin?- zapytał mój zastępca.
- Musimy znaleźć trop... Jeśli FBI będzie szybsze, to po nas, a chcemy tej nagrody. Tak czy nie?- spytałam.
- TAK!!!- wszyscy odkrzyknęli.
Wyjaśniłam zebranym plan działania i pokazałam miejsce poszukiwań. Gdy wszystko zostało ustalone weszłam do mojego gabinetu. Otworzyłam szufladę i wyciągnęłam z niej M1911* i włożyłam go do kabury**. Wyszłam z pomieszczenia i wróciłam do pozostałych. Oznajmiłam im, że możemy ruszać. Dotarliśmy na miejsce. Były tam rękawiczki, maska jednego z bandytów, strzykawka, w której było jeszcze trochę serum usypiającego, niedopałki papierosów i...
- Nie no nie wierzę... Tak nieodpowiedzialnego porywacza, to ze świecą szukać... Co prawda zakodowany, ale dla mnie to pestka. Własność Harry Styles...- stałam kilkanaście metrów dalej, więc po cichu przeczytałam na głos napis na klapce telefonu. Schowałam go do torebki, a torebkę do plecaka tak, żeby nikt nie zauważył. Udawałam, że dalej szukam jakiegoś tropu i, że nic nie znalazłam. Postanowiliśmy wrócić tu jutro i na nowo zacząć poszukiwania. Nie miałam zamiaru komukolwiek mówić o tym, że znalazłam telefon porywacza, bo chciałam zgarnąć nagrodę tylko dla siebie. Wróciliśmy do siedziby, a ja od razu udałam się do mojego gabinetu. Wyjęłam torebkę z plecaka, a z niej telefon. Zakluczyłam drzwi i rozpoczęłam odblokowywanie komórki. Po kilku minutach miałam całkowity dostęp do wszystkich danych, które były w telefonie. Znalazłam w nim coś w rodzaju mapy prowadzącej do siedziby zbrodniarzy. Nie zwlekając postanowiłam ruszyć w tamto miejsce.
- Dokąd to poruczniku Erin?- zapytał mój starszy brat.
- Nie powinno cię to obchodzić.- odparłam i już miałam nacisnąć klamkę, gdy Nathan (tak właśnie nazywa się mój głupi brat) złapał mnie za rękę.
- Nie tym tonem siostrzyczko. Pytam gdzie idziesz, to liczę na odpowiedź.- powiedział stanowczo.
- Idę się przewietrzyć pacanie, a będę mówiła do ciebie takim tonem, jaki mi się podoba. Żegnam pana.- mruknęłam i wyszłam.
Żeby nie ryzykować tym, że Nathan wyśle po mnie na zwiady moich ludzi zaczęłam biec jak najszybciej potrafię w głąb lasu, a że nasza miejscówka była na jego obrzeżach, to było prościej. Gdy miałam już pewność, że nikt mnie nie śledzi zerknęłam na mapę. Była internetowa, więc dzięki GPS'owi szybciej tam dotrę. Zauważyłam też, że są na niej czerwone punkciki, a że było ich cztery, to od razu skojarzyłam z porywaczami. Wszystkie kumulowały się w jednym miejscu, całkiem niedaleko, bo zielona kropka oznaczała moje położenie. '' Co za debil... '' pomyślałam i ruszyłam w odpowiednim kierunku.
***
- Ej chłopaki widzieliście gdzieś mój telefon?- zapytałem.
- A co my? Satelita, że mamy wszystko widzieć. Przypomnij sobie, gdzie ostatnio go miałeś ze sobą i co z nim robiłeś.- odparł Louis.
- No więc miałem go przy porwaniu i od tamtego czasu nie mogę go znaleźć.- powiedziałem, a oni jak na komendę spojrzeli na mnie.
- Harry, czy ty go przypadkiem nie zgubiłeś podczas porwania?- zapytał Liam.
- O kurwa... Mamy przejebane jeśli FBI go znalazło.- odezwał się Zayn.
- Ej pamiętacie, że mamy taką mapę w telefonach? Na niej są te punkty, sprawdźcie, gdzie jest mój punkt.- prawie krzyknąłem, a oni wszyscy wyjęli telefony.
- Jest 5 kilometrów od nas, ale się nie zbliża. To znaczy, że albo leży gdzieś w tym lesie, albo ktoś go znalazł. Na szczęście najbliższa stacja FBI jest dopiero w Londynie, a my jesteśmy na jakimś pustkowiu, gdzie jest z 5 domów, nie więcej.- powiedział do tej pory milczący Niall.
- Jedno szczęście.- westchnąłem i oklapłem na fotel.
- Ja na twoim miejscu, to poszedłbym go szukać zanim ktoś go znajdzie.- oznajmił Liam.
- Dobry pomysł. Idzie ktoś ze mną?- zapytałem.- Las rąk po prostu. No weźcie, chodźmy w piątkę.- zaproponowałem.
- Nie da rady, ja idę dzisiaj do mojego krewnego, który ma nam dać trochę kasy.- powiedział Louis.
- Ja też odpadam, bo razem z Zayn'em idziemy patrolować okolicę.- mruknął Liam, a ja spojrzałem błagalnie na Niall'a.
- Ktoś musi zostać i pilnować porwanej prawda?- zapytał, a chłopaki przytaknęli.
- Dzięki... Dobra, trzymajcie kciuki.- powiedziałem i wyszedłem, a zaraz po mnie reszta i każdy ruszył w swoją stronę.
Szedłem przed ten ponury las z rękami w kieszeniach i głową spuszczoną w dół. Kopałem kamyki i małe gałązki. W pewnej chwili usłyszałem trzask, ale nie spod moich nóg. Szybko wyciągnąłem i naładowałem mój pistolet. Jak na razie celowałem w ziemię, bo póki co nie mam zamiaru niczego, ani nikogo zabijać. Znowu dźwięk połamanej gałęzi, tylko tym razem za mną. Szedłem tyłem celując w pustą przestrzeń między drzewami. Nagle dotknąłem czegoś plecami, ale nie sądzę, by to było drzewo. Natychmiast się odwróciłem i teraz celowałem w drobną dziewczynę, o kasztanowych włosach, na oko w moim wieku. Spuściłem broń, co ona też uczyniła.
- Kim jesteś?- pierwsze pytanie padło z jej ust.
- Odpowiem, jeśli ty powiesz pierwsza.- odparłem.
- A ja nie powiem, dopóki ty nie powiesz.- powiedziała.
- To nie.- wyminąłem ją.
- Czekaj!- krzyknęła.
- Co znowu?- spytałem.
- Co robisz w tym lesie?- zadała pytanie.
- Na co ci ta wiadomość?- zapytałem.
- Z ciekawości.- odparła.
- Szukam telefonu.- oznajmiłem.
- O kurwa... Jak wygląda twój telefon?- spytała.
- Czarny, dotykowy, z napisem na klapce.- wyjaśniłem.
- Ja pierdole... Jakie ja mam dzisiaj szczęście.- powiedziała i wytrąciła mi pistolet z rąk, po czym szybko go podniosła.- Za to ty wręcz przeciwnie. Rączki do góry... Harry.- wycelowała we mnie obiema lufami i zaczęła gdzieś prowadzić.
Widać, że nie była zbyt doświadczona, bo cały czas rozglądała się dookoła. Postanowiłem wykorzystać moment jej nieuwagi i nasze role się zamieniły. Teraz to ona szła w przeciwną stronę z uniesionymi rękami. Zawiązałem jej oczy kawałkiem jakiejś szmatki. Wyciągnąłem z jej kieszeni telefon. Po chwili byliśmy już na miejscu. Zaprowadziłem ją do pokoju obok tego, w którym była księżniczka. Od środka był urządzony identycznie, tylko odwrócony. Otworzyłem małą, metalową zasuwkę w ścianie. Po czym wyszedłem. Bez żadnego uprzedzenia wparowałem do pokoju dziewczyny, z rodziny królewskiej.
- Co ty robisz idioto! Nie wiesz, że się puka?!- krzyknęła i zasłoniła się koszulką. Podnieciła mnie tym widokiem, ale niestety nie po to tu przyszedłem.
Bez żadnych wyjaśnień w jej pokoju również odsunąłem zasuwę i wyszedłem.
***
Co to miało w ogóle być?! Jak tak można wchodzić bez pukania?! Poza tym on tu nie miał już w ogóle wchodzić! Ubrałam na siebie koszulkę. I poszłam sprawdzić, o co chodzi z tą zasuwą. Powoli podeszłam i zajrzałam przez okienko w ścianie. Po drugiej stronie zauważyłam siedzącą na łóżku długowłosą szatynkę. Delikatnie zastukałam w ścianę, a ona na ten dźwięk się odwróciła. Podeszła do zakratowanego otworu i uważnie mi się przyglądała, po czym jej twarz wyrażała tylko wielkie zaskoczenie i w pewnym sensie lekką satysfakcję.
- Czy ty jesteś Nathalie Windsor?- zapytała.
- Tak to ja.- odparłam.
- Przepraszam za tą bezpośredniość wasza wysokość.- ukłoniła się.
- Przestań, mam już tego dosyć.- zdziwiła się.- Dzięki temu miejscu mogę poczuć się jak zwykła nastolatka, więc nie zwracaj się do mnie ''wasza wysokość'', ''księżniczko'' czy coś w tym stylu.- wyjaśniłam.
Gadałyśmy tak z 5 godzin. Erin to naprawdę fajna osoba. Dowiedziałam się o niej bardzo dużo ciekawych rzeczy. Usłyszałam pukanie do drzwi, z resztą u niej też dało się słyszeć stukanie. Mniej więcej w tym samym czasie zasunęłyśmy zasuwę. Zanim do końca to zrobiłyśmy zobaczyłam, że do niej przyszedł Harry. Zatrzasnęłam do końca otwór.
- Proszę.- odparłam cicho, siadając na łóżko, gdy do pokoju wszedł Niall z tacką jedzenia.
- Cześć.- uśmiechnął się niemrawo.
- Co jest?- zapytałam.
- Ale jak to?- zdziwił się.
- Co z twoim uśmiechem od ucha do ucha?- zmartwiłam się.
- Nie, to nic takiego, po prostu..., a z resztą nie ważne.- złapał się za kark.
- Niall, mi możesz powiedzieć. Przecież nikomu tego nie powiem, poza tym nawet nie mam komu.- odparłam.
- No więc dzisiaj przeglądając swoje rzeczy znalazłem pewne zdjęcie. Odkąd tamtego dnia pożegnałem się z tamtą dziewczynką, próbowałem ją odnaleźć. Około roku temu zaprzestałem poszukiwań, bo zdałem sobie sprawę, że to bezsensowne i głupie, bo i tak jej nigdy nie znajdę. A tak właściwie to szansa na znalezienie jej to jest jeden do miliona, więc odpuściłem. A dzisiejszego dnia, gdy znalazłem to zdjęcie, pomyślałem sobie ''Niall co ty? Nadal chcesz szukać tej dziewczynki? Teraz są jeszcze mniejsze szanse, że ją znajdziesz... Nawet nie wiesz jak ona wygląda''. Znowu porzuciłem chęć do jej poszukiwania. Tak nagle straciłem chęć do wszystkiego: do rozmowy, do jedzenia, do picia, do wygłupów, do towarzystwa, do słuchania muzyki, po prostu do wszystkiego. Dzięki, że nalegałaś, abym ci powiedział, teraz czuje się o wiele lepiej.- opowiedział i promieniście się uśmiechnął, co ja odwzajemniłam.
- A powiedz mi, jak wygląda ta dziewczynka?- zapytałam, a on chwilę szukał czegoś po kieszeniach, aż wreszcie wyciągnął stare zdjęcie i podał mi.
- To ja, a to ona.- powiedział i wskazał po kolei na obie postaci.
- Awww... Słodko.- uśmiechnęłam się, ale po chwili spochmurniałam.
- Co się dzieje?- zapytał Niall.
- Emmm... Zaczekaj chwilę...- podbiegłam do stolika, na którym leżała moja torebka, jeszcze z balowego wieczoru. Zaczęłam w niej grzebać. Oprócz telefonu i zawartości portfela nic stamtąd nie zniknęło. Wreszcie znalazłam na samym dnie kieszonki, to co chciałam.
- Co tam masz?- spytał Blondyn.
- A więc tak... Masz.- oddałam mu jego zdjęcie i podałam to, które wyciągnęłam z torebki.
- To znaczy, że... To ty?!- spoglądał co chwila na mnie i na zdjęcie.
- Chyba tak...- odparłam.
- A ja... Ja myślałem, że nigdy nie znajdę dziewczynki z obrazka, a tym czasem to wysokiej rangi osoba...- powiedział.
- Odkąd pierwszy raz zobaczyłam cię podczas porwania w samochodzie, nie wiedziałam skąd cię kojarzę. Dużo się nie zmieniłeś. Może trochę dojrzałeś, urosłeś i nabrałeś tej... męskości.- mówiąc to pokazałam na niego.
- Za to ty bardzo. Urosłaś, włosy ci pojaśniały, nabrałaś kształtów i wyładniałaś.- powiedział i się uśmiechnął, a ja się zarumieniłam.
- Dobra, ale do rzeczy. Jesteś głodny? Bo jeśli tak, to zjedz ze mną.- odwzajemniłam jego uśmiech.
- Wiesz chyba jednak podziękuję.- odparł.
- Proooooszęęęę.- złożyłam ręce jak do modlitwy i zrobiłam oczka kota ze shrek'a.
- No dobra.- zgodził się i usiadł obok mnie tak, że stykaliśmy się ramionami, a mnie przeszedł dreszcz.- Zimno ci?- spytał.
- Nie, nie, jest dobrze.- uśmiechnęłam się i zaczęłam pić wodę, a Niall mi się przyglądał.
- Na pewno?- zapytał.
- Jasne! Po co miałabym zmyślać?- spojrzałam na niego, potem zerknęłam na jego usta, ale szybko się odwróciłam i wzięłam gryza mojej kanapki z szynką, serem, pomidorem i sałatą.
- Wydajesz mi się spięta...- powiedział i zrobił minę typu ''-.-''
- Nie no coś ty. Wszystko jest OK.- zapewniłam go.
- Dobra, wierzę ci.- odparł i również wgryzł się w swoją kanapkę.
Po zjedzonym posiłku nie chciałam zostawać sama i zaproponowałam chłopakowi wspólne oglądanie filmu. Niestety jego warunkiem było, że on wybiera kategorię, a na moje nieszczęście wybrał horror. Ciarki mnie przeszły na samą myśl. Ułożyliśmy się na łóżku. Niall odpalił laptopa i włączył seans. Pierwsze chwile nie były złe... Ale to co działo się potem, to była katorga. Nie wiem dlaczego zgodziłam się na taki film. Trzęsłam się ze strachu jak galaretka, a akcja była coraz straszniejsza. Blondyn zauważył, że się trzęsę, bo objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie, a ja natychmiast się w niego wtuliłam. Zerkałam na poszczególne sceny filmu, a jak tylko robiło się straszniej chowałam głowę w koszulkę chłopaka. W tej pozycji oboje zasnęliśmy. Niestety śniły mi się same koszmary...
_________________________________________________________________________________
* M1911- M1911 to (zazwyczaj) broń krótka zasilana nabojem pistoletowym lub rewolwerowym, która sama przeładowuje się po każdym strzale.
** kabura- to pokrowiec na broń. Policjanci mają ją najczęściej ze skóry, przypiętą przy pasku.


Woow! Superowy rozdział! Czeka na nowy rozdział...Woow, woow i jeszcze raz WOOOW!!
OdpowiedzUsuń