Zapraszam do konkursu, który polega na tym, by napisać liczbę od 1-10 podać imie i nazwisko wymyślonej postaci, która ma wystąpić w imaginie i jaki ma mieć charakter. Wylosuję jedną liczbę na stronie 'losuj.pl', a osoba, która będzie miała liczbę jej osoba wystąpi w imaginie. Niestety nie można powiedzieć w jaki sposób będzie występować ta postać. Szczegółów dowiecie się później.
Despite the bad beginnings ... Despite your past ... Despite what you done to me ... Despite this, what you were for me ... You'll ALWAYS for me more than a friend.
2014-04-19
Chapter 1
Usłyszałam jakieś hałasy, które nie dawały mi spać. Wierciłam się z boku na bok, aż wreszcie spadłam z łóżka. Usiadłam na podłodze. Przetarłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie był to mój pokój, ani żadne z pomieszczeń w moim domu. Przypomniało mi się, że wczoraj zostałam porwana. Wszystko było szare i nieciekawe. Drzwi nie dało się otworzyć od wewnątrz, a okno było zakratowane. Spojrzałam na siebie. Byłam w samej bieliźnie. Z tego co pamiętam to się nie rozbierałam, ktoś musiał to zrobić. Na krześle wisiała moja sukienka, a na siedzeniu leżała biała koszulka i czarne spodnie. Postanowiłam, że założę luźniejsze rzeczy, bo muszę przyznać, że w tej kiecce nie było mi zbyt wygodnie. Ubrałam się. Pościeliłam łóżko, a potem położyłam się na nim i czekałam, aż ktoś przyjdzie, by łaskawie mi wyjaśnić sytuację. Długo się nie naczekałam po pięciu, może dziesięciu minutach usłyszałam szczęk otwieranych drzwi. Automatycznie odwróciłam się w ich stronę, by zobaczyć, kto łaskawie raczył mnie odwiedzić. Był to blondyn. Spojrzał na mnie.
- O widzę, że księżniczka już wstała. Jak się czujesz? Boli cię coś?- zapytał.
- Nie... Mam prośbę, powiedz mi co tu się dzieję, czemu jestem tutaj, a nie na bankiecie u babci?- odpowiedziałam pytaniem.
- Ehh...- złapał się za tył głowy.- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. Poza tym sam do końca nie wiem... Ja tylko wykonuje ich rozkazy... Czasem nie chcą mi powiedzieć wielu rzeczy...- lekko posmutniał.
- Czemu?- spytałam i usiadłam po turecku w jego stronę.
- Bo... W sumie to pracuje dla nich dopiero od niedawna i sądzę, że jeszcze nie mają do mnie zaufania. Jesteś pierwszą osobą, która po porwaniu jest tak spokojna.- zauważył.
- Zostałam porwana już piąty raz, więc już uświadomiłam sobie, że panika tylko pogarsza sprawę. Jak mnie tak dalej będą porywać i żądać okupu, tak wysokiego jak ostatnio, to my chyba zbankrutujemy niedługo...- zaczęłam rozmyślać.
- Rozumiem... Przyniosłem ci śniadanie.- ocknął się i podał mi talerz z żółtym czymś i kawę do picia.
- Co to jest?- zapytałam wskazując na dziwne danie.
- To jest jajecznica. Nigdy jej nie jadłaś?- spytał.
- Ona jest z jajek?- ponownie zadałam pytanie.
-Tak.- odparł krótko.
- Nie mogę tego zjeść. Mam alergię na nabiał.- powiedziałam.
- A tosty francuskie z dżemem mogą być?- spytał.
- Tak. Dawno ich nie jadłam...- odpowiedziałam.
Chłopak podał mi talerz z tostami i dżem. Muszę przyznać, że byłam bardzo głodna. Od wczorajszego dnia nic nie jadłam. Zajadałam się nimi, jakby to był ostatni pokarm w moim życiu. W sumie to nie wiem, kiedy następnym razem dostanę coś do jedzenia, więc teraz muszę się najeść. Chłopak mi się przyglądał i co jakiś czas chichotał. Gdy skończyłam jeść spojrzałam na niego, a on najzwyczajniej w świecie zaczął się ze mnie śmiać.
- Nie śmiej się ze mnie.- mruknęłam.
- Jesteś cała brudna od dżemu. Masz go nawet na czole.- powiedział i nie przestawał się śmiać.
Szybko wzięłam chusteczkę i zaczęłam się wycierać. Poczułam jak mnie policzki pieką. Byłam pewna, że zaczynam się rumienić ze wstydu. Poczułam jego wzrok na sobie. Spuściłam głowę i czułam, że moje policzki przybierają jeszcze ciemniejszej barwy.
- Nie patrz się na mnie.- powiedziałam.
- Na taką ślicznotkę jak ty nie da się nie patrzeć.- odpowiedział.
- Dobra, dobra... Wszyscy w tym pokoju wiemy, że kłamiesz.- mruknęłam.
- Po co miałbym kłamać?- zapytał, a ja na niego spojrzałam.
- Nie wiem... Ale ja śliczna i tak nie jestem i nigdy nie będę...- powiedziałam.
- Dlaczego tak myślisz? Masz bardzo małe poczucie własnej wartości... Będzie trzeba coś z tym zrobić.- odparł.
- Gdybym wiedziała, że mnie nie porwałeś to może nawet zostalibyśmy przyjaciółmi.- posłałam mu uśmiech.
- Czyli nie mam szans na twoje zaufanie?- spytał.
- Zastanowię się.- powiedziałam z wyższością i ponownie się do niego uśmiechnęłam.
- Masz śliczny uśmiech, wiesz?- zadał mi pytanie, a ja poczułam, że znowu się rumienię.
- Nie wiem... Nikt mi nigdy tego nie mówił... Jesteś pierwszą osobą, która komentuje mój wygląd, gdy nie mam makijażu i sukienki na sobie.- wyjaśniłam.
- Po co ci makijaż? Jesteś śliczna jaka jesteś. Nie potrzebujesz ulepszeń.- uśmiechnął się pokazując szereg białych ząbków odzianych aparatem.
- Też masz uroczy uśmiech.- powiedziałam, a on natychmiast zamknął usta.
- Wcale nie...- mruknął i spojrzał na podłogę.
- Ale ty masz serio słodki uśmiech. Nie musisz go ukrywać, tylko dlatego, że nosisz aparat. W sumie to on tylko dodaje ci uroku.- próbowałam go pocieszyć.
- Serio? Naprawdę myślisz, że on mi dodaje uroku?- zapytał zerkając na mnie, a ja przytaknęłam.
- Ja też noszę aparat.- uśmiechnęłam się chcąc dodać mu trochę otuchy.
- Rzeczywiście... Wcześniej go nie zauważyłem.- powiedział przyglądając się moim zębom wciąż trwającym w uśmiechu.
- A właśnie nie przedstawiłam się. Jestem Nathalie Windsor.- podałam mu rękę.
- Niall Horan. Wasza Wysokość.- powiedział, ujął moją dłoń i pocałował jej wierzch, a ja jak to ja musiałam się zarumienić.
- Nie traktuj mnie jak księżniczkę, bardzo cię o to proszę.- poprosiłam.
- Czemu?- zapytał.
- Może i jestem porwaną wnuczką królowej Anglii, ale chciałabym się wreszcie poczuć jak zwykła nastolatka. Chciałabym, żeby ktoś mnie polubił za to jaka jestem, a nie kim jestem. Nie mam do nikogo zaufania, bo boje się, że mogę zostać wykorzystana i zraniona. Są ludzie, którzy marzą o takim życiu jakie mam ja. Ja z kolei marzę o tym, by poczuć się jak inny człowiek. Zaznać biedy, pracy, odpoczynku i miłości. Może i miałam kilku chłopaków, ale to nie była miłość, tylko związki ustawiane przez rodziców. Nie tak chcę przeżyć pierwszy pocałunek. Nie tak chcę stracić dziewictwo. Chcę znaleźć kogoś, kto pokocha mnie całym sercem z moimi zaletami i wadami. Z humorami i wybrykami. Nie chcę, żeby to było udawane uczucie, bo jestem z królewskiej rodziny. Ja chcę tylko poczuć się kochana...- powiedziałam i z powrotem się położyłam na łóżko.
- A ja myślałem, że rodzina królewska ma cudowne życie, a tu się okazuje, że bardzo się myliłem...- odparł.
- Kto wie, może tobie by się podobało takie życie, ale ja już mam tego dosyć.- westchnęłam.
- Ja już muszę iść. Miałem być u ciebie pięć minut, a przesiedziałem chyba z godzinę... Ale muszę przyznać fajnie się rozmawiało.- ostatni raz posłał mi uśmiech i wyszedł.
- Czyli zostałam sama...- powiedziałam sama do siebie. Znowu usłyszałam szczęk drzwi.- Zostawiłeś coś?- zapytałam myśląc, że to Niall.
- Jestem Louis, nie Niall.- odparł mi wysoki, ale męski głos.
- A ja Nathalie.- przedstawiłam się i podałam mu rękę, a ten ją uścisnął.
- Przejdźmy więc do rzeczy. Porwaliśmy cię, bo żądamy okupu. Nie bój się, nie będziesz tu źle traktowana, ale jak księżniczka też nie. Masz do dyspozycji łazienkę, kartki, przybory do rysowania, telefon i laptopa z internetem i telewizją.- wyjaśnił.
- O, to sporo mam do dyspozycji... Tamci porywacze to mnie tylko przywiązali do krzesła i zapominali karmić... Nie żebym sama nie umiała jeść, czy coś, ale oni mi tego jedzenia nie przynosili...- przypomniałam sobie ostatnie porwanie.
- U nas nie pocierpisz z głodu. Powiedz mi tylko ile twoi rodzice daliby za okup ciebie słoneczko?- zapytał.
- Po pierwsze nie mów do mnie słoneczko. Po drugie nawet gdybym wiedziała, to i tak bym ci nie powiedziała.- odparłam.
- Dobra. Ja już idę teraz kolej na mojego następcę...- powiedział. On wyszedł, a zamiast niego wszedł inny chłopak.
- Cześć. Liam jestem.- podał mi rękę.
- Nathalie.- uścisnęłam jego dłoń.
- Chyba humor ci sprzyja. Jak się czujesz?- zapytał.
- Jak na porwaną to całkiem nieźle. Siedziałam jako porwana w znacznie gorszych warunkach...- odparłam.
- Czyli byłaś już porwana?- zdziwił się.
- Tak, to jest piąty raz. Nie rozumiem dlaczego padło akurat na mnie.- powiedziałam.
- Bo wszyscy chcą okupu za śliczną wnuczkę królowej.- odpowiedział.
- Tylko błagam nie traktuj mnie jak księżniczkę. Na samo słowo chce mi się rzygać tęczą.- westchnęłam.
- Dobra. Ale myślałem, że jako członkini rodziny królewskiej nie będziesz odzywała się tak... czy ja wiem... obleśnie? Nie, nie potrafię powiedzieć o co mi chodzi.- wytłumaczył.
- Spoko, rozumiem. Wiesz ja w gruncie rzeczy jestem tylko zwykłą nastolatką. Co prawda mogę robić co mi się podoba i jestem bardzo rozpieszczona, ale jestem tylko człowiekiem, który chce żyć normalnie.- powiedziałam.
- Aha. A powiedz, ile masz lat?- zapytał.
- 18, a ty?- zadałam pytanie.
- 20. Dobra... Czas już na mnie.- powiedział i wyszedł, a zamiast niego wszedł wysoki czarnowłosy mulat.
- Witam.- powiedział chłopak.
- Hej. Nathy.- podałam mu rękę.
- Zayn.- ujął moją dłoń i tak jak Niall pocałował jej wierzch, a ja się znowu zarumieniłam.
- Czyli pośród was jest już dwóch dżentelmenów. Dobrze wiedzieć.- powiedziałam.
- Kto jeszcze?- spytał.
- Niall.- odparłam i się do niego uśmiechnęłam.Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i on się zmienił z innym swoim kolegą.
- Witam śliczną księżniczkę.- powiedział chłopak o zielonych oczach i super zakręconych loczkach.
- Jakiej firmy używasz lokówki?- zapytałam sarkastycznie.
- Nie używam lokówki.- spojrzał na mnie mniej więcej tak ''-_-''.
- Ok. Nathalie jestem.- podałam mu rękę.
- Harry. W okolicy zwą mnie bogiem seksu.- uśmiechnął się zadziornie, złapał moją rękę i pociągnął tak, że stałam ocierając się o jego klatkę piersiową.
- Dobrze wiedzieć.- mruknęłam i chciałam usiąść na łóżku, ale on z powrotem mnie do siebie przyciągnął tak jak wcześniej.
- Nie chciałabyś spróbować moich możliwości?- zapytał.
- Chyba cię pogięło! Puść mnie zboczeńcu!- krzyknęłam i wyrwałam się mu.
- Wracaj tu, nie mów, że cię nie pociągam.- powiedział i poruszył brwiami, a ja uciekłam za łóżko.
- POMOCY!!!- zaczęłam wrzeszczeć.
- Nie wołaj ich i tak ci nie pomogą.- podszedł do mnie i zaczął zbliżać swoją twarz do mojej.
Po chwili słychać było tylko głośne ''PLASK!!!''. Harry złapał się za policzek, a ja podbiegłam do drzwi. Zaczęłam w nie walić z całej siły i wołać o pomoc. Kątem oka zauważyła, że szatyn do mnie podchodzi. Wtedy drzwi się gwałtownie otworzyły, a ja poleciałam do tyłu. Szybko wstałam i wybiegłam za chłopaków. Mimowolnie złapałam Niall'a za barki i wyjrzałam zza jego pleców.
- Harry co ty jej zrobiłeś?- zapytał blondyn.
- Ja się z nią chciałem tylko zapoznać...- odparł.
- Nie wygląda na to...- powiedział Horan.
- Nigdy już go do mnie nie wpuszczajcie, choćby nie wiem jak błagał, zastraszał czy co tam innego. Pod żadnym pozorem nie chcę mieć z nim nic do czynienia.- mruknęłam stanowczo i weszłam z powrotem do pokoju.
Położyłam się na łóżku plecami do drzwi. Po chwili znowu usłyszałam ich szczęk. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać, bo pierwsze pytanie jakie by padło to ''Co Harry ci zrobił?'' czy coś w tym stylu. Poczułam jak nieproszony gość przysiada się do mnie na łóżku. Nadal nie miałam zamiaru się odwracać. Po jakimś czasie do mojego zmysłu węchu dotarły zmysłowe, męskie perfumy. Uwielbiam ten zapach. To jeden z moich ulubionych męskich perfum Tom Ford Private Blend. Nie mogłam się powstrzymać. Musiałam zobaczyć, kto ma podobny gust do mojego. Odwróciłam się twarzą do Niall'a. Na jego widok się uśmiechnęłam. Z tej całej piątki najbardziej polubiłam właśnie jego. Cieszę się, że to łóżko jest dwuosobowe, bo między nami nadal pozostawała bezpieczna przestrzeń. Zerknął na mnie i też się uśmiechnął.
- Wiem, że nie chcesz o tym gadać, więc jak będziesz chciała, to jestem do twojej dyspozycji.- powiedział.
- Dobrze wiedzieć.- odparłam.
- Nie przeszkadza ci, że przyszedłem ci dotrzymać towarzystwa?- zapytał.
- Na początku tak, ale jak wiedziałam, że to ty to mi nie przeszkadzasz.- posłałam mu promienny uśmiech.
- To miło.- odpowiedział.
Pogadaliśmy tak kilka dobrych godzin. Dowiedziałam się, że jest farbowanym blondynem, pochodzi z Irlandii, ma brata Greg'a i powinien mieć bliźniaka, ale jego mama poroniła. Naprawdę smutna historia... On poznał trochę mnie i musiał iść. Potem dostałam jeszcze jedzenie i koszulkę blondyna, w której miałam spać, bo powiedziałam, że nie chcę spać w samej bieliźnie. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. W internecie pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy była reklama.
'' Księżniczka Nathalie Windsor została porwana, przez piątkę bandytów. Grozili jej pistoletem i zdjęli jej białe rękawiczki oznaczające dziewictwo. Za odszukanie i przyprowadzenie księżniczki czeka wysoka nagroda. Niestety nikt nie wiemy jak wyglądają porywacze i jak się nazywają. Więcej informacji na ten temat na naszej stronie...''
Boże... Ale czy oni musieli napisać o tych rękawiczkach? Wyłączyłam laptopa i poczułam się sennie. Postanowiłam się już więcej nie zamęczać i pozwoliłam sobie zamknąć oczy. Po chwili odpłynęłam już do krainy Morfeusza...
- O widzę, że księżniczka już wstała. Jak się czujesz? Boli cię coś?- zapytał.
- Nie... Mam prośbę, powiedz mi co tu się dzieję, czemu jestem tutaj, a nie na bankiecie u babci?- odpowiedziałam pytaniem.
- Ehh...- złapał się za tył głowy.- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. Poza tym sam do końca nie wiem... Ja tylko wykonuje ich rozkazy... Czasem nie chcą mi powiedzieć wielu rzeczy...- lekko posmutniał.
- Czemu?- spytałam i usiadłam po turecku w jego stronę.
- Bo... W sumie to pracuje dla nich dopiero od niedawna i sądzę, że jeszcze nie mają do mnie zaufania. Jesteś pierwszą osobą, która po porwaniu jest tak spokojna.- zauważył.
- Zostałam porwana już piąty raz, więc już uświadomiłam sobie, że panika tylko pogarsza sprawę. Jak mnie tak dalej będą porywać i żądać okupu, tak wysokiego jak ostatnio, to my chyba zbankrutujemy niedługo...- zaczęłam rozmyślać.
- Rozumiem... Przyniosłem ci śniadanie.- ocknął się i podał mi talerz z żółtym czymś i kawę do picia.
- Co to jest?- zapytałam wskazując na dziwne danie.
- To jest jajecznica. Nigdy jej nie jadłaś?- spytał.
- Ona jest z jajek?- ponownie zadałam pytanie.
-Tak.- odparł krótko.
- Nie mogę tego zjeść. Mam alergię na nabiał.- powiedziałam.
- A tosty francuskie z dżemem mogą być?- spytał.
- Tak. Dawno ich nie jadłam...- odpowiedziałam.
Chłopak podał mi talerz z tostami i dżem. Muszę przyznać, że byłam bardzo głodna. Od wczorajszego dnia nic nie jadłam. Zajadałam się nimi, jakby to był ostatni pokarm w moim życiu. W sumie to nie wiem, kiedy następnym razem dostanę coś do jedzenia, więc teraz muszę się najeść. Chłopak mi się przyglądał i co jakiś czas chichotał. Gdy skończyłam jeść spojrzałam na niego, a on najzwyczajniej w świecie zaczął się ze mnie śmiać.
- Nie śmiej się ze mnie.- mruknęłam.
- Jesteś cała brudna od dżemu. Masz go nawet na czole.- powiedział i nie przestawał się śmiać.
Szybko wzięłam chusteczkę i zaczęłam się wycierać. Poczułam jak mnie policzki pieką. Byłam pewna, że zaczynam się rumienić ze wstydu. Poczułam jego wzrok na sobie. Spuściłam głowę i czułam, że moje policzki przybierają jeszcze ciemniejszej barwy.
- Nie patrz się na mnie.- powiedziałam.
- Na taką ślicznotkę jak ty nie da się nie patrzeć.- odpowiedział.
- Dobra, dobra... Wszyscy w tym pokoju wiemy, że kłamiesz.- mruknęłam.
- Po co miałbym kłamać?- zapytał, a ja na niego spojrzałam.
- Nie wiem... Ale ja śliczna i tak nie jestem i nigdy nie będę...- powiedziałam.
- Dlaczego tak myślisz? Masz bardzo małe poczucie własnej wartości... Będzie trzeba coś z tym zrobić.- odparł.
- Gdybym wiedziała, że mnie nie porwałeś to może nawet zostalibyśmy przyjaciółmi.- posłałam mu uśmiech.
- Czyli nie mam szans na twoje zaufanie?- spytał.
- Zastanowię się.- powiedziałam z wyższością i ponownie się do niego uśmiechnęłam.
- Masz śliczny uśmiech, wiesz?- zadał mi pytanie, a ja poczułam, że znowu się rumienię.
- Nie wiem... Nikt mi nigdy tego nie mówił... Jesteś pierwszą osobą, która komentuje mój wygląd, gdy nie mam makijażu i sukienki na sobie.- wyjaśniłam.
- Po co ci makijaż? Jesteś śliczna jaka jesteś. Nie potrzebujesz ulepszeń.- uśmiechnął się pokazując szereg białych ząbków odzianych aparatem.
- Też masz uroczy uśmiech.- powiedziałam, a on natychmiast zamknął usta.
- Wcale nie...- mruknął i spojrzał na podłogę.
- Ale ty masz serio słodki uśmiech. Nie musisz go ukrywać, tylko dlatego, że nosisz aparat. W sumie to on tylko dodaje ci uroku.- próbowałam go pocieszyć.
- Serio? Naprawdę myślisz, że on mi dodaje uroku?- zapytał zerkając na mnie, a ja przytaknęłam.
- Ja też noszę aparat.- uśmiechnęłam się chcąc dodać mu trochę otuchy.
- Rzeczywiście... Wcześniej go nie zauważyłem.- powiedział przyglądając się moim zębom wciąż trwającym w uśmiechu.
- A właśnie nie przedstawiłam się. Jestem Nathalie Windsor.- podałam mu rękę.
- Niall Horan. Wasza Wysokość.- powiedział, ujął moją dłoń i pocałował jej wierzch, a ja jak to ja musiałam się zarumienić.
- Nie traktuj mnie jak księżniczkę, bardzo cię o to proszę.- poprosiłam.
- Czemu?- zapytał.
- Może i jestem porwaną wnuczką królowej Anglii, ale chciałabym się wreszcie poczuć jak zwykła nastolatka. Chciałabym, żeby ktoś mnie polubił za to jaka jestem, a nie kim jestem. Nie mam do nikogo zaufania, bo boje się, że mogę zostać wykorzystana i zraniona. Są ludzie, którzy marzą o takim życiu jakie mam ja. Ja z kolei marzę o tym, by poczuć się jak inny człowiek. Zaznać biedy, pracy, odpoczynku i miłości. Może i miałam kilku chłopaków, ale to nie była miłość, tylko związki ustawiane przez rodziców. Nie tak chcę przeżyć pierwszy pocałunek. Nie tak chcę stracić dziewictwo. Chcę znaleźć kogoś, kto pokocha mnie całym sercem z moimi zaletami i wadami. Z humorami i wybrykami. Nie chcę, żeby to było udawane uczucie, bo jestem z królewskiej rodziny. Ja chcę tylko poczuć się kochana...- powiedziałam i z powrotem się położyłam na łóżko.
- A ja myślałem, że rodzina królewska ma cudowne życie, a tu się okazuje, że bardzo się myliłem...- odparł.
- Kto wie, może tobie by się podobało takie życie, ale ja już mam tego dosyć.- westchnęłam.
- Ja już muszę iść. Miałem być u ciebie pięć minut, a przesiedziałem chyba z godzinę... Ale muszę przyznać fajnie się rozmawiało.- ostatni raz posłał mi uśmiech i wyszedł.
- Czyli zostałam sama...- powiedziałam sama do siebie. Znowu usłyszałam szczęk drzwi.- Zostawiłeś coś?- zapytałam myśląc, że to Niall.
- Jestem Louis, nie Niall.- odparł mi wysoki, ale męski głos.
- A ja Nathalie.- przedstawiłam się i podałam mu rękę, a ten ją uścisnął.
- Przejdźmy więc do rzeczy. Porwaliśmy cię, bo żądamy okupu. Nie bój się, nie będziesz tu źle traktowana, ale jak księżniczka też nie. Masz do dyspozycji łazienkę, kartki, przybory do rysowania, telefon i laptopa z internetem i telewizją.- wyjaśnił.
- O, to sporo mam do dyspozycji... Tamci porywacze to mnie tylko przywiązali do krzesła i zapominali karmić... Nie żebym sama nie umiała jeść, czy coś, ale oni mi tego jedzenia nie przynosili...- przypomniałam sobie ostatnie porwanie.
- U nas nie pocierpisz z głodu. Powiedz mi tylko ile twoi rodzice daliby za okup ciebie słoneczko?- zapytał.
- Po pierwsze nie mów do mnie słoneczko. Po drugie nawet gdybym wiedziała, to i tak bym ci nie powiedziała.- odparłam.
- Dobra. Ja już idę teraz kolej na mojego następcę...- powiedział. On wyszedł, a zamiast niego wszedł inny chłopak.
- Cześć. Liam jestem.- podał mi rękę.
- Nathalie.- uścisnęłam jego dłoń.
- Chyba humor ci sprzyja. Jak się czujesz?- zapytał.
- Jak na porwaną to całkiem nieźle. Siedziałam jako porwana w znacznie gorszych warunkach...- odparłam.
- Czyli byłaś już porwana?- zdziwił się.
- Tak, to jest piąty raz. Nie rozumiem dlaczego padło akurat na mnie.- powiedziałam.
- Bo wszyscy chcą okupu za śliczną wnuczkę królowej.- odpowiedział.
- Tylko błagam nie traktuj mnie jak księżniczkę. Na samo słowo chce mi się rzygać tęczą.- westchnęłam.
- Dobra. Ale myślałem, że jako członkini rodziny królewskiej nie będziesz odzywała się tak... czy ja wiem... obleśnie? Nie, nie potrafię powiedzieć o co mi chodzi.- wytłumaczył.
- Spoko, rozumiem. Wiesz ja w gruncie rzeczy jestem tylko zwykłą nastolatką. Co prawda mogę robić co mi się podoba i jestem bardzo rozpieszczona, ale jestem tylko człowiekiem, który chce żyć normalnie.- powiedziałam.
- Aha. A powiedz, ile masz lat?- zapytał.
- 18, a ty?- zadałam pytanie.
- 20. Dobra... Czas już na mnie.- powiedział i wyszedł, a zamiast niego wszedł wysoki czarnowłosy mulat.
- Witam.- powiedział chłopak.
- Hej. Nathy.- podałam mu rękę.
- Zayn.- ujął moją dłoń i tak jak Niall pocałował jej wierzch, a ja się znowu zarumieniłam.
- Czyli pośród was jest już dwóch dżentelmenów. Dobrze wiedzieć.- powiedziałam.
- Kto jeszcze?- spytał.
- Niall.- odparłam i się do niego uśmiechnęłam.Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i on się zmienił z innym swoim kolegą.
- Witam śliczną księżniczkę.- powiedział chłopak o zielonych oczach i super zakręconych loczkach.
- Jakiej firmy używasz lokówki?- zapytałam sarkastycznie.
- Nie używam lokówki.- spojrzał na mnie mniej więcej tak ''-_-''.
- Ok. Nathalie jestem.- podałam mu rękę.
- Harry. W okolicy zwą mnie bogiem seksu.- uśmiechnął się zadziornie, złapał moją rękę i pociągnął tak, że stałam ocierając się o jego klatkę piersiową.
- Dobrze wiedzieć.- mruknęłam i chciałam usiąść na łóżku, ale on z powrotem mnie do siebie przyciągnął tak jak wcześniej.
- Nie chciałabyś spróbować moich możliwości?- zapytał.
- Chyba cię pogięło! Puść mnie zboczeńcu!- krzyknęłam i wyrwałam się mu.
- Wracaj tu, nie mów, że cię nie pociągam.- powiedział i poruszył brwiami, a ja uciekłam za łóżko.
- POMOCY!!!- zaczęłam wrzeszczeć.
- Nie wołaj ich i tak ci nie pomogą.- podszedł do mnie i zaczął zbliżać swoją twarz do mojej.
Po chwili słychać było tylko głośne ''PLASK!!!''. Harry złapał się za policzek, a ja podbiegłam do drzwi. Zaczęłam w nie walić z całej siły i wołać o pomoc. Kątem oka zauważyła, że szatyn do mnie podchodzi. Wtedy drzwi się gwałtownie otworzyły, a ja poleciałam do tyłu. Szybko wstałam i wybiegłam za chłopaków. Mimowolnie złapałam Niall'a za barki i wyjrzałam zza jego pleców.
- Harry co ty jej zrobiłeś?- zapytał blondyn.
- Ja się z nią chciałem tylko zapoznać...- odparł.
- Nie wygląda na to...- powiedział Horan.
- Nigdy już go do mnie nie wpuszczajcie, choćby nie wiem jak błagał, zastraszał czy co tam innego. Pod żadnym pozorem nie chcę mieć z nim nic do czynienia.- mruknęłam stanowczo i weszłam z powrotem do pokoju.
Położyłam się na łóżku plecami do drzwi. Po chwili znowu usłyszałam ich szczęk. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać, bo pierwsze pytanie jakie by padło to ''Co Harry ci zrobił?'' czy coś w tym stylu. Poczułam jak nieproszony gość przysiada się do mnie na łóżku. Nadal nie miałam zamiaru się odwracać. Po jakimś czasie do mojego zmysłu węchu dotarły zmysłowe, męskie perfumy. Uwielbiam ten zapach. To jeden z moich ulubionych męskich perfum Tom Ford Private Blend. Nie mogłam się powstrzymać. Musiałam zobaczyć, kto ma podobny gust do mojego. Odwróciłam się twarzą do Niall'a. Na jego widok się uśmiechnęłam. Z tej całej piątki najbardziej polubiłam właśnie jego. Cieszę się, że to łóżko jest dwuosobowe, bo między nami nadal pozostawała bezpieczna przestrzeń. Zerknął na mnie i też się uśmiechnął.
- Wiem, że nie chcesz o tym gadać, więc jak będziesz chciała, to jestem do twojej dyspozycji.- powiedział.
- Dobrze wiedzieć.- odparłam.
- Nie przeszkadza ci, że przyszedłem ci dotrzymać towarzystwa?- zapytał.
- Na początku tak, ale jak wiedziałam, że to ty to mi nie przeszkadzasz.- posłałam mu promienny uśmiech.
- To miło.- odpowiedział.
Pogadaliśmy tak kilka dobrych godzin. Dowiedziałam się, że jest farbowanym blondynem, pochodzi z Irlandii, ma brata Greg'a i powinien mieć bliźniaka, ale jego mama poroniła. Naprawdę smutna historia... On poznał trochę mnie i musiał iść. Potem dostałam jeszcze jedzenie i koszulkę blondyna, w której miałam spać, bo powiedziałam, że nie chcę spać w samej bieliźnie. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. W internecie pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy była reklama.
'' Księżniczka Nathalie Windsor została porwana, przez piątkę bandytów. Grozili jej pistoletem i zdjęli jej białe rękawiczki oznaczające dziewictwo. Za odszukanie i przyprowadzenie księżniczki czeka wysoka nagroda. Niestety nikt nie wiemy jak wyglądają porywacze i jak się nazywają. Więcej informacji na ten temat na naszej stronie...''
Boże... Ale czy oni musieli napisać o tych rękawiczkach? Wyłączyłam laptopa i poczułam się sennie. Postanowiłam się już więcej nie zamęczać i pozwoliłam sobie zamknąć oczy. Po chwili odpłynęłam już do krainy Morfeusza...
2014-04-18
Prologue.
Siedziałam właśnie w limuzynie i zmierzałam na bankiet do mojej babci, która jest królową Anglii. Tak zgadza się, jestem z rodziny królewskiej. Zadzwoniłam do kuzyna, aby przekazał wszystkim, że będę spóźniona, bo utknęłam w korku. Otworzyłam mini lodówkę i wyciągnęłam z niej zimną, niegazowaną wodę. Odkręciłam ją i już miałam butelkę przy ustach, gdy poczułam coś zimnego przy skroni. Zakręciłam butelkę i niepewnie spojrzałam w bok. Prawie krzyknęłam, ale osoba trzymająca pistolet przy mojej głowie zakryła mi usta. Był cały ubrany na czarno, zobaczyłam, że za oknem stoi jeszcze kilku takich kolesi.
- Będziesz krzyczeć?- zapytał, a ja pokiwałam głową na nie.- Mogę cię puścić?- ponownie zadał pytanie.
Ja skinęłam głową na tak i niepostrzeżenie wcisnęłam cichy alarm. Facet wyciągnął mnie z samochodu i puścił. Tak jak obiecałam nie krzyczałam. Po chwili mój szofer wysiadł z auta. Przez to co zobaczył natychmiast wsiadł z powrotem. Widziałam, że wcisnął guzik alarmowy, który informuje policje. Bandyci zdjeli moje białe rękawiczki i związali mi nadgastki. Wsadzili mnie do jakiegoś czarnego vana, sami wsiedli i odjechaliśmy gdzieś w nieznanym mi kierunku. Bałam się co chcą ze mną zrobić. Po moich policzkach mimowolnie zaczęły spływać łzy. Jeden z mężczyzn to zobaczył, a ja natychmiast odwróciłam głowę do okna. Ten sam facet wytarł moje policzki. Przynajmniej on ma maniery...- pomyślałam. Poczułam, że robię się senna, a moje oczy same się zamykają. Ostatnią rzecz którą widziałam był inny facet, który coś mi wstrzyknął i twarz chłopaka, który wcześniej ocierał mi łzy, tak mi się przynajmniej zdaje, potem film się urwał...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosz bardzo oto prolog. Mam nadzieję, że się spodobał. Komentujcie, to bardzo motywuje do dalszego działania.
Z góry dzięki Nathy B. ;**
- Będziesz krzyczeć?- zapytał, a ja pokiwałam głową na nie.- Mogę cię puścić?- ponownie zadał pytanie.
Ja skinęłam głową na tak i niepostrzeżenie wcisnęłam cichy alarm. Facet wyciągnął mnie z samochodu i puścił. Tak jak obiecałam nie krzyczałam. Po chwili mój szofer wysiadł z auta. Przez to co zobaczył natychmiast wsiadł z powrotem. Widziałam, że wcisnął guzik alarmowy, który informuje policje. Bandyci zdjeli moje białe rękawiczki i związali mi nadgastki. Wsadzili mnie do jakiegoś czarnego vana, sami wsiedli i odjechaliśmy gdzieś w nieznanym mi kierunku. Bałam się co chcą ze mną zrobić. Po moich policzkach mimowolnie zaczęły spływać łzy. Jeden z mężczyzn to zobaczył, a ja natychmiast odwróciłam głowę do okna. Ten sam facet wytarł moje policzki. Przynajmniej on ma maniery...- pomyślałam. Poczułam, że robię się senna, a moje oczy same się zamykają. Ostatnią rzecz którą widziałam był inny facet, który coś mi wstrzyknął i twarz chłopaka, który wcześniej ocierał mi łzy, tak mi się przynajmniej zdaje, potem film się urwał...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosz bardzo oto prolog. Mam nadzieję, że się spodobał. Komentujcie, to bardzo motywuje do dalszego działania.
Z góry dzięki Nathy B. ;**
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)